Artykuły
Trochę refleksji
Wróćmy na chwilę do rozważań filozofów, rozważań o sztuce jako remedium na bóle dawnego i współczesnego świata. Można przyznać, że wisząca w weneckiej bazylice Santa Maria Gloriosa dei Frari słynna Tycjanowska "Assunta" równoważy zbrodnie rodziny Borgiów. Teraz, wracając do obecnej doby możemy się zadumać rozważając czy puszka zupy pomidorowej "Campbelle" Andy Warhola może zrównoważyć moralnie nowojorską hekatombę z 11-go września. Jakże żałośnie wygląda zestawienie tej słynnej przecież puszki zupy pomidorowej z "Sykstyną" Michała Anioła, lub "Stancami Watykańskimi" Rafaela. Czy to zestawienie nie sprowadza nas do smutnej refleksji, że żyjemy w czasach wielkich oszustw i mistyfikacji?
Na ołtarzu sztuki stoi teraz dolar. Duch i poezja wypłoszone z kupieckiego świata uleciały gdzieś za kometą Halleya, może wrócą z nią za lat kilkadziesiąt.
Tymczasem rodzi się cicha nadzieja, kiedy zajechawszy pod Luwr, Prado czy Ermitaż widzimy kilometrowe kolejki widzów spragnionych kontaktu ze sztuką żywą, sztuką wielką, wyselekcjonowaną przez surowego ale sprawiedliwego arbitra, jakim jest czas. Waga tej wspaniałej tradycji zadecyduje w przyszłości o nowym renesansie, spowoduje, że artysta znów spojrzy okiem dziecka na otaczający go świat.
art. mal. Marian Adamczyk